Z Witoldem Grabosiem, Prezesem Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty rozmawia Adam Owczarek.- Czy, patrząc na to, co dzieje się na polskim rynku telekomunikacyjnym, jest Pan zadowolony?
– Tak. Mija trzeci rok mojego urzędowania na tym stanowisku, przez ten czas w telekomunikacji zmieniło się bardzo wiele. Rynek cały czas podlega procesom liberalizacji, cały czas obserwujemy ruchy cenowe relatywnie duże, a będą jeszcze większe…
- Będzie jeszcze taniej?
– Tak sądzę… Taka jest intencja naszych działań. Wprawdzie operatorzy mają różne modele rozliczeń z klientem, ale proces obniżania cen jest zauważalny. Najbardziej widoczny jest na przykładzie połączeń międzynarodowych, w których to – w skrajnych przypadkach – ceny zmniejszyły się nawet o 80%. Pomimo różnych napięć pomiędzy operatorami zmniejszają się także stawki na połączenia F2M, czyli z telefonów stacjonarnych na telefony komórkowe. Telekomunikacja Polska deklaruje chęć obniżenia swojej marży, a co za tym idzie opłat za rozmowy i tak się dzieje. Moim zdaniem powinno to rozwiać obawy i zakończyć sposób myślenia, że telefonowanie na komórki jest tak drogie. Mówiąc o obniżaniu cen, trzeba także pamiętać o innych decyzjach, mam tutaj na myśli np. pakiet socjalny TP, który wprawdzie spotkał się z dużą krytyką, ale trudno go nie bronić, skoro daje możliwość korzystania z niższych cen dla około 2 mln klientów.
- Niedawno ukazały się opracowania opisujące nasz rynek jako najdroższy…
– Sądzę, że patrzenie w tak dramatyczny sposób jest po prostu przeszkodą. To prawda, że Polacy wydają na telefony relatywnie więcej, niż obywatele państw bogatych. Ale mówienie, że jest źle i że ceny mamy najwyższe… to zbyt niecelne uproszczenie nie uwzględniające ani tendencji, ani faktów.
- Tańsze połączenia, o których Pan wspominał, to m.in. zasługa telefonii IP…
– Cieszę się z rozwoju telefonii internetowej. Jeszcze do niedawna to Telekomunikacja Polska miała monopol na połączenia międzynarodowe. W momencie kiedy zaczęto wykorzystywać technologię VoIP, powstał problem, czy zabronić tego typu usług, czy nie, bo telefonia internetowa de facto ten monopol łamała. Różne były opinie, ale udało się nie zaszkodzić technologii VoIP poprzez urzędniczą nadgorliwość.
- Ale – na szczęście dla klientów – VoIP, czyli możliwość telefonowania przez Internet działa. A propos „zabronić czy nie” mamy teraz – w kontekście potencjalnych, nowych sieci komórkowych – inny problem: zabronić roamingu wewnętrznego, czy nie?
– Dla potencjalnych nowych operatorów jest miejsce na rynku, są wolne częstotliwości i jak Czytelnicy zapewne wiedzą, odbędzie się przetarg na nowe sieci komórkowe GSM 1800 MHz oraz UMTS. Kto ostatecznie stanie do przetargu, a tym bardziej kto wygra rzecz jasna nie wiadomo. Według mnie o częstotliwości mobilne powinien ubiegać się znany podmiot na rynku. Jeśli zaś chodzi o roaming wewnętrzny, ostatnio powstały dwa niezależne opracowania – w Centrum im. Adama Smitha oraz przygotowane przez Tele2. I w jednym i w drugim kładzie się nacisk na uruchomienie roamingu wewnętrznego. Dla operatorów jest to zachętą do ubiegania się o rezerwacje. Uważam, że docelowo roaming jest potrzebny. Niestety procedury nowego Prawa Telekomunikacyjnego są tak skomplikowane, że w najlepszym przypadku będzie można go wprowadzić w IV kwartale 2005 r.
- Ale operatorzy podnoszą larum, że na tym stracą…
– Dostęp do ich sieci nie będzie darmowy, więc może zarobią?
- Operatorzy nie chcą roamingu, nie chcą także wirtualnych operatorów, czyli MVNO?
– Zgadza się, operatorzy mobilni demonstrują zdecydowaną niechęć do operatorów wirtualnych, co mnie osobiście dziwi. Miejsce na operatorów wirtualnych jest, ale trzeba pamiętać, że musza oni mieć przede wszystkim pomysł na prowadzenie interesu, a nie sam kwit i podejście do sprawy „mnie się należy”. Oczywiście, operatorzy wirtualni powinni się pojawić, inaczej na rynku będzie zastój. Wprawdzie tzw. penetracja w Polsce wzrasta, ale jest jeszcze wiele obszarów do zagospodarowania – nie ma np. prostych komórek dla osób starszych.
- Być może operatorzy boją się, fali rezygnacji z ich usług, zwłaszcza że niebawem będzie można zrezygnować z usług jednego operatora, zachowując jednak numer telefonu i przenosząc go do innego operatora. Stanie się tak, jeśli tylko – w praktyce – zacznie działać usługa przenośności numerów.
– Według mnie, to wcale nie jest takie ważne. Przenośność jako panaceum na wszystkie problemy został wygenerowany przez media. Owszem, według nowych zapisów Prawa Telekomunikacyjnego jest to prawo abonenta i zrozumiałe, że chce z niego skorzystać…
- Niektórzy nie mogą się już doczekać…
– Można to zrobić na chybcika i źle, można także spokojnie i dobrze. Do końca roku zawiesiłem to uprawnienie dla sieci stacjonarnych. Wprawdzie już można wymusić w sieciach mobilnych przenośność przy niewielkich inwestycjach, bo można tego dokonać na zasadzie tzw. odpytywania central. Wydaje się, że jeszcze jakiś czas to musi potrwać. Naszą intencją jest takie rozwiązanie, które docelowo pozwoli na realizację przenośności numerów zarówno w przypadku sieci stacjonarnych, jak i mobilnych. Do tego potrzebna jest centralna baza numerów przeniesionych, z którą będą współpracować wszyscy operatorzy…
- Oj… o tę współpracę to bym się bał. Operatorzy nie po raz pierwszy nie mogą się dogadać… Weźmy choćby ostatni konflikt o stawki za rozmowy na linii Polska Telefonia Cyfrowa – Telekomunikacja Polska.
– Mój poprzednik ustalił rozliczenia międzyoperatorskie F2M preferencyjnie dla operatorów mobilnych. Wówczas telefonia komórkowa dopiero się rozwijała, dziś jednak takiego uzasadnienia już nie ma. Jeśli operatorzy sami nie dojdą do porozumienia, uczynię wszystko, aby podjąć decyzję administracyjnie. Osobiście dziwią mnie takie przekomarzania, ponieważ operatorzy psują w ten sposób własny wizerunek. W powszechnej opinii może to tworzyć wrażenie, że się kłócą, bo chcą wyciągnąć grosz z kieszeni konsumenta. Zawsze pozostaje pytanie: czy ktoś broni swoich interesów wykorzystując formalne preteksty, czy też chce rozwiązać problem?
- Problemy będą pewnie także w momencie uwolnienia pętli lokalnej, czyli pozwolenia abonentowi na wykonywanie połączeń lokalnych za pośrednictwem alternatywnego operatora – tak jak dziś ma to miejsce w przypadku rozmów międzymiastowych. Choć, nie czekając na bezpośrednie techniczne możliwości, usługę taką uruchomił Energis.
– Muszę przyznać, że to bardzo interesujący moment dla polskiego rynku. Uwolnienie pętli lokalnej to trudny proces, udaje się w krajach, w których jest dobra infrastruktura. Sadzę, że za jakieś pół roku będzie opracowana koncepcja, za rok – jej wdrażanie. Według mnie rozwiązanie Energisu jest ciekawe. Dziś połączenia lokalne są zdominowane przez te firmy, które dostarczają zakończenia sieci. Ale – w niedługim czasie – to się zmieni, tak jak ma to miejsce np. za naszą zachodnią granicą.







