

VAIO X to model, który – według wszelkich standardów – jest netbookiem, natomiast Sony uparcie klasyfikuje go wśród laptopów. Kto ma rację? X jest lżejszy i cieńszy od większej części minikomputerków, a jednocześnie jest od nich znacznie wydajniejszy i bardziej funkcjonalny. Jednak czy to usprawiedliwia pięciokrotnie wyższą cenę? Oceńcie sami.
Wyjmując VAIO X z pudełka, pomyślałem, że dostałem do testu zestaw „Zrób to sam” i że trzymam jedynie obudowę, do której będę musiał wrzucić ukryte w opakowaniu podzespoły. X jest niebywale lekki! To trzeba poczuć, by uwierzyć. Obudowa została wykonana z włókna węglowego, co nie tylko gwarantuje jej niską wagę (rekordowe 780 g!), ale także zapewnia większą sztywność, co przy grubości 14 mm jest naprawdę ważne. Nie zmniejsza to jednak uczucia, że laptop złamie się przy mocniejszym nacisku. Szczególnie niekorzystnie wypadają tutaj bateria (co można przeboleć, bo przecież nie nosimy jej wyjętej) oraz ekran, który, na pierwszy rzut oka, jest niemalże zupełnie pozbawiony wzmocnień i „pływa”, gdy złapiemy za jego boki i odegniemy. Sony nieraz pokazało, że robi solidne sprzęty, a ekran X wykonano podobnie, jak te z topowych modeli serii Z.
Matowy ekran
Wyświetlacze w Sony to najwyższa półka i nie inaczej jest tym razem. Ekran ma przekątną 11,1” i rozdzielczość 1366 x 768 (WXGA HD) pikseli. Matowy, wbrew panującej modzie, panoramiczny ekran, podświetlany diodami LED, prezentuje się wyśmienicie. Kolory są żywe, a do ostrości nie można mieć zastrzeżeń. Warto odnotować, że wspomniana rozdzielczość przy zastosowanej przekątnej może być problematyczna dla osób o słabszym wzroku i nie obędzie się bez zmiany DPI.
Zgodnie z nową polityką Sony wszystkie ich laptopy będą posiadały matowe obudowy (poza kolorową linią CS) oraz klawiatury z oddzielnymi klawiszami. Nie inaczej jest w przypadku X. Obudowa jest nie tylko bardzo przyjemna dla oka, ale też miła w dotyku, a jedynym błyszczącym elementem jest logo VAIO na pokrywie. Bezapelacyjnym plusem jest klawiatura! Osoby często i dużo piszące docenią rozdzielone klawisze, które jak pokazały badania naukowe, mniej męczą dłonie. Przyciski mają niewielki skok, są bardzo dobrze wyczuwalne pod palcami i rzeczywiście komfortowo się z nich korzysta.
Łączność
Jak na tak niewielką obudowę Sony zmieściło sporo złączy. Mamy dwa porty USB 2.0, czytniki kart pamięci – osobny dla SD i MS, wyjście VGA do podłączenia monitora lub projektora i gniazdko sieciowe, które z racji grubości obudowy, jest składane! To wymusiło na producencie użycie dodatkowej konstrukcji – na spodzie obudowy, w tylnej jej części, znajdziemy dwie plastikowe (i naprawdę tanio wyglądające) nóżki, których zadanie jest analogiczne jak w klawiaturach – podniesienie całości. Teraz już nie tylko kabelki wygodnie wchodzą do portów, ale także VAIO X ma zapewniony, wspomagający chłodzenie, przepływ powietrza. Wspomniane nóżki są tym elementem obudowy, który wzbudza moje największe obawy – sprawiają wrażenie, jakby przy mocniejszym nacisku miały się rozjechać, nawet wyłamać.
Również w wypadku komunikacji bezprzewodowej VAIO X nie ma się czego wstydzić. Jest nie tylko WiFi w standardzie b/g/n, ale także łączność HSUPA (slot na kartę SIM znajdziemy pod baterią). Za połączenie 3G jest odpowiedzialny modem Qualcomm Gobi 2000 HS-USB, a urządzenie jest gotowe do pracy z siecią od razu po zamontowaniu karty i włączeniu. Prawidłowo wskazało operatora i siłę sygnału. VAIO X jest idealnym rozwiązaniem dla osób często podróżujących, ponieważ dzięki mnogości standardów komunikacyjnych niemalże non stop można pozostawać w kontakcie ze światem.
Atom, SSD i 2 GB RAM
Powodem większej wydajności testowanego modelu z całą pewnością jest procesor należący do linii Atom… tak, dobrze przeczytaliście – słowa „Atom” i „wydajność” w jednym zdaniu. Nie jest to byle jaki układ, ponieważ zastosowano tutaj jednostkę Z540 1,86 GHz, której wyróżnikiem jest obsługiwanie trybu wirtualizacji. Jedynie procesory wspierające wirtualizację mogą wykorzystać potencjał Trybu XP, który spotykamy w najnowszym Windows 7 Professional. Tryb ten pozwala na normalne, a nie emulowane, uruchomienie programów, które zostały napisane pod leciwy już system XP, a z jakiegoś powodu nie są dalej rozwijane. Sam spotkałem się z kilkoma wyspecjalizowanymi aplikacjami dla ubezpieczycieli, księgowych lub mechaników samochodowych, które poza systemem XP nie wystartują. Na tym jednak wyjątkowość tego procesora się kończy, a pozostałe parametry są typowe dla tej rodziny. Z540 jest więc jednordzeniowym, dwuwątkowym układem wykonanym w technologii 45 nm, pracującym na szynie 533 MHz i posiadającym skromne 512 KB pamięci podręcznej. To wciąż mało. Nie zachwyca również zintegrowana grafika GMA 500, która obsługuje DirectX 9.0c i OpenGL 2.0.
VAIO X jest pozbawiony mechanicznego dysku twardego, a w jego miejscu znajdziemy dysk SSD 2,5” Samsunga o pojemności 128 GB i bardzo dobrych, jak na takie rozwiązanie, transferach: 78,3 MB/s przy odczycie i 66 MB/s podczas zapisu oraz czasie dostępu 0,2 ms. Dyski SSD charakteryzują się także nieporównywalnie większą odpornością na wibracje i przeciążenia, co czyni je idealnym „wkładem” do laptopów i netbooków. O pamięci RAM krótko – skromne 2 GB DDR2-533 MHz, których rozbudowa wiąże się z wymianą kości (1 slot) i rozłożeniem X na części pierwsze. Powodzenia!
Czy laptop o takiej konfiguracji może być wydajny? Może, ale uczciwie należy przyjąć zupełnie odmienną klasyfikację od tej, którą stosujemy przy większych braciach testowanego notebooka. Z ciekawości odpaliłem 3Dmark03. Wynik 372 punkty nie należy do szczególnie chlubnych, ale pokażcie mi inne rozwiązanie działające na Atomie, które osiągnęło porównywalny pułap. Połączenie procesora Atom i dysku SSD to iście bezgłośna kombinacja! Po wyłączeniu ekranu możemy zapomnieć, że leżący przed nami komputer wciąż jest uruchomiony… chyba że trzymamy go na kolanach – niestety oparzenia gwarantowane.
Na uznanie zasługuje Li-ion bateria o pojemności 4100 mAh. Test przeprowadziłem przy użyciu programu Battery Eater PRO, a bateria przy maksymalnym obciążeniu poddała się po 208 minutach. Trzy i pół godziny pracy na sprzęcie tej wielkości i wagi to sporo. Po wyłączeniu przeszkadzaczy, czyli WiFi, Bluetooth i 3G, i zmniejszeniu intensywności podświetlenia ekranu do 50% czas pracy baterii wydłużył się do nieco ponad siedmiu godzin.
Jest jeszcze jeden drobiazg, który ma wpływ na dosyć wysoką cenę – Made in Japan!
Nie ulega wątpliwości, że VAIO X jest topowym, genialnie wyposażonym i wybitnie zaprojektowanym netbookiem. Według mnie nie można jednak wyjść naprzeciw aspiracjom Sony i nazwać testowanego modelu laptopem. X to świetny model, uzbrojony w pojemny akumulator i we wszystkie obecnie dostępne standardy komunikacyjne. Jest też perfekcyjnie wykonany, ale cena 6,5 tys. zł to zbyt dużo. Za taką kwotę można mieć pełnowymiarowy, wydajny laptop (ok. 3 tys. zł), 21” monitor z funkcją TV (ok. 1 tys. zł), netbooka z modemem 3G (ok. 1,5 tys. zł) i bezprzewodowe urządzenie wielofunkcyjne (ok. 900 zł). Sony VAIO X niewątpliwie zaspokoi potrzeby wielu zaawansowanych (i majętnych) użytkowników, ale ja osobiście inaczej wydałbym taką ilość pieniędzy.
autor: Tomasz Stokłosa
test ukazał się w magazynie Mobility
















Uwierz mi właściciel VAIO X ma notebooka dużego w domu i za 3 tyś ale EURO, notebook ten został stworzony dla ludzi którzy są cały czas w ruchu i potrzebują np. zrobić wyświetlić prezentację w power point do tego ja używam VAIO X ! Pamiętaj jest to najsmuklejszy notebook ze złączem VGA jaki stworzono