
Pod koniec ubiegłego roku Sony Ericsson wprowadził do sprzedaży model Jalou, który został zaprojektowany we współpracy z domem mody Dolce&Gabbana. Pierwszy kontakt z telefonem nie pozostawia złudzeń – to przede wszystkim design. Funkcje telefoniczne stanowią dodatek.
Jalou ma się podobać, być obiektem pożądania. Owszem, ma także umożliwiać wykonywanie połączeń, jednak nie jest to najistotniejsze. Jalou to naprawdę mały telefon, który został zbudowany w formie klasycznej muszelki. Błyszcząca obudowa, pokryta przetłoczeniami, które mają przypominać fasetki brylantu, zdecydowanie przyciąga wzrok. Przyznam szczerze, że Jalou spodobał mi się od razu, chociaż widoczne jest, że został zaprojektowany z myślą o kobietach.
I tutaj pojawiła się pierwsza wątpliwość – paleta kolorów obudowy. Na stronie producenta znajduje się informacja o trzech barwach – czarnej, granatowej i turkusowej. Ładne, tylko czegoś brakuje. Kobiecy telefon niewystępujący w odcieniach czerwieni, różu, fioletu? No i gdzie podział się symbol D&G? Po chwili tajemnica wyjaśniła się. Kupując „zwykłe” Jalou stajemy się trendy, ale tylko troszkę. Żeby być bardziej trendy, musimy nabyć limitowaną wersję telefonu, która jest pozbawiona odkrytych przeze mnie mankamentów, czyli posiada napis Dolce&Gabbana, pozłacane elementy i – co najważniejsze – jest różowa. Na szczęście nie jest to wściekły róż, znany chociażby z Motoroli V3, to raczej jasne bordo, w każdym razie nie wzbudza negatywnych skojarzeń. No i ta wersja kosztuje w przybliżeniu trzykrotnie więcej od podstawowej.
Zwierciadełko powiedz przecie…
Po rozłożeniu telefonu utwierdzamy się w przekonaniu, że jest to urządzenie kobiece. Otóż Jalou wyposażono w lusterka. Nie, nie mylę się, jest więcej niż jedno. To podstawowe znajduje się na wyświetlaczu; dysponujemy nawet specjalnie dedykowanym przyciskiem, który ma za zadanie wygaszać ekran, dzięki czemu możemy podziwiać swój wizerunek. Obraz nie jest na szczęście zniekształcony, chociaż nieco zbyt ciemny. A pozostałe zwierciadła? Wystarczy spojrzeć na klawiaturę. Znajdują się na każdym przycisku numerycznym, są wyczuwalne pod palcem i ułatwiają trafienie we właściwy symbol, dzięki czemu wybieranie numerów czy też tworzenie wiadomości nie stanowi problemu. Chociaż ja osobiście zastąpiłbym te 12 lusterek elementami w kolorze obudowy, dzięki czemu klawiatura wyglądałaby mniej pstrokato.
Zewnętrzna obudowa Jalou jest wykończona na wysoki połysk i w związku z tym obawiam się, że bez właściwego traktowania, dość szybko straci swój blask. Na błyszczącej powierzchni najmniejsza nawet rysa urasta do rozmiarów skomplikowanego problemu. Tworzywo co prawda wydaje się być solidne, jednak żadna siła nie przekona mnie, że po kilku miesiącach użytkowania telefon będzie nadal wyglądał jak nowy.
Zamglone kolory
Jalou wyposażono w dwa wyświetlacze LCD. Główny jest usytuowany tam, gdzie powinien znajdować się wyświetlacz każdego szanującego się telefonu, czyli nad klawiaturą. Rozdzielczość 240 na 320 pikseli to od dawna standard w telefonach SE, ale 16-milionowa paleta kolorów standardem dopiero się staje. Odnoszę wrażenie, że zastosowanie bardziej kolorowego wyświetlacza zostało podyktowane koniecznością zniwelowania spadku kontrastu, który nastąpił na skutek umieszczenia LCD pod półprzezroczystym lustrem. Chociaż nadal obraz wydaje się być nieco zamglony. Drugi wyświetlacz, monochromatyczny o rozdzielczości 128 na 36 pikseli, jest umieszczony na zewnętrznej klapce i uaktywnia się przy połączeniu przychodzącym. Zawsze podobało mi się takie rozwiązanie, niewidoczny na pierwszy rzut oka LCD nie szpeci telefonu, stanowi jedynie dyskretny dodatek.
To nadal Sony Ericsson
Menu jest oczywiście standardowe, nie różni się w zasadzie niczym od tego znanego z innych telefonów koncernu. Dzięki obsłudze Flash możemy zmieniać wygląd ikon, a także motywy kolorystyczne. Nie zmienimy natomiast (to dopiero niespodzianka) rozmiaru fontów. Wbrew pozorom, jakie wywołuje rozmiar urządzenia, Jalou to telefon zaawansowany. Znajdziemy w nim właściwie wszystkie funkcje, jakie są obowiązkowe w nowoczesnych słuchawkach. Mamy zatem obsługę 4 częstotliwości GSM, UMTS z HSDPA, wsparcie dla wideo rozmów dzięki wykorzystaniu głównego aparatu, Bluetooth, a także slot na karty pamięci MicroSD. Warto zaznaczyć, ze Sony Ericsson (SE) niedawno poinformował o zaprzestaniu umieszczania w telefonach slotów na karty M2, czyli można przyjąć, ze ten standard powoli odchodzi do lamusa. I dobrze, bo chociaż technologicznie karty M2 niczym nie ustępowały kartom microSD, to jednak były znacznie droższe i wykorzystywane jedynie w telefonach SE. Wycofanie się ze wspierania tej technologii to krok w stronę uniwersalizacji urządzeń mobilnych.
Rozrywka dla Dam
Na pokładzie Jalou nie mogło zabraknąć funkcji stricte rozrywkowych. Odtwarzacz multimedialny nie rożni się w zasadzie niczym od tego znanego z walkmanów, mamy do dyspozycji także radio z RDS. W zestawie sprzedażowym znajdziemy wysokiej jakości słuchawki douszne, które skutecznie odcinają niepożądane dźwięki z otoczenia i oferują bardzo przyjemne brzmienie. Aparat fotograficzny rejestruje zdjęcia o maksymalnej rozdzielczości 3,2 megapiksela, potrafi także kręcić filmy w rozdzielczości QVGA czyli 320 na 240 pikseli. Do zdjęć możemy dodać dane geograficzne, które są ustalane na podstawie Cell ID, czyli położenia stacji bazowej. Nie jest to co prawda tak precyzyjne, jak wykorzystanie GPS, niemniej jednak wystarcza do przypomnienia sobie przybliżonego rejonu świata, w jakim wykonaliśmy fotografię. Jalou wyposażono także w gry sterowane gestami, przydatnym narzędziem jest krokomierz, a wbudowany czujnik położenia ułatwia przeglądanie stron internetowych oraz oglądanie filmów.
Ekonomiczne maleństwo
Miłą niespodziankę sprawiła bateria telefonu. Powszechnie panująca opinia, że baterie w telefonach typu clamshell pozwalają na krótszy czas czuwania, niż ma to miejsce w klasycznych konstrukcjach, powoli przestaje być prawdziwa. Jalou wyposażono w ogniwo o pojemności 930 mAh. Producent deklaruje czas czuwania zbliżony do 350 godzin. Oczywiście rzeczywistość nie jest aż tak różowa; jak powszechnie wiadomo, żaden telefon w czasie normalnego użytkowania nie zbliża się nawet do polowy deklarowanego przez producentów czasu czuwania. Jalou nie jest w tym przypadku wyjątkiem, jednak możemy mieć pewność, że bez ładowarki obędziemy się przez co najmniej cztery doby. Jak na takie maleństwo wynik jest całkiem niezły.
Jalou jest bezsprzecznie urządzeniem dla eleganckiej kobiety, w rękach mężczyzny będzie wyglądał co najmniej kuriozalnie – użytkując go przez dwa tygodnie czułem się dość dziwnie. Jednak pomimo zaprojektowania go z myślą o płci pięknej, nie pozbawiono go żadnej z przydatnych funkcji. Jest wręcz idealnym urządzeniem dla bohaterek filmu Seks w wielkim mieście. Styl, solidność, elegancja. Nic dodać, nic ująć.
W PIGUŁCE
Odważna, a zarazem elegancka stylistyka
Wbudowane lusterko do poprawienia makijażu
Edycja limitowana firmowana przez Dolce&Gabbana
WERDYKT
Wreszcie pojawił się – przeznaczony dla kobiet – telefon, który nie przytłacza technologią. Posiada dużo zaawansowanych funkcji, jednak są one zsunięte na dalszy plan. A przy okazji nie ma kiczowatego wyglądu. Jalou to przede wszystkim ozdoba, która pasuje do małej torebki. W większej po prostu zaginie.
Zalety:
Elegancki wygląd
Zaawansowane funkcje komunikacyjne
Wbudowane lusterko
Wady:
Tworzywo nie wzbudza zaufania
Słaby kontrast wyświetlacza LCD
Różowy jest droższy
autor: Michał Wajsen
test ukazał się w magazynie Mobility
















[...] Sony Ericsson Jalou – test telefonu Jun – 27 | Autor: admina | Bez komentarzy. Zapisane jako : Aktualne wiadomości (24h), Komórki Międzynarodowy, Uncategorized If you're new here, you may want to subscribe to our RSS feed. Thanks for visiting!Pod koniec ubiegłego roku Sony Ericsson wprowadził do sprzedaży model Jalou, który został zaprojektowany we współpracy z domem mody Dolce&Gabbana. Pierwszy kontakt z telefonem nie pozostawia złudzeń – to przede wszystkim design. Funkcje telefoniczne stanowią dodatek – podaje portal Mobility.com.pl Jalou ma się podobać, być obiektem pożądania. Owszem, ma także umożliwiać wykonywanie połączeń, jednak nie jest to najistotniejsze. Jalou to naprawdę mały telefon, który został zbudowany w formie klasycznej muszelki. Błyszcząca obudowa, pokryta przetłoczeniami, które mają przypominać fasetki brylantu, zdecydowanie przyciąga wzrok. Przyznam szczerze, że Jalou spodobał mi się od razu, chociaż widoczne jest, że został zaprojektowany z myślą o kobietach. Żródło info i foto: Mobility.com.pl [...]