
Pojawienie się Galaxy S zelektryzowało nie tylko fanów Androida, ale wszystkich wymagających użytkowników smartfonów. Szybki procesor z wydajnym układem graficznym, ociekający kolorami ekran Super AMOLED, o przekątnej 4 cale, potężny zapas wbudowanej pamięci, nagrywanie wideo 720p, a to tego nowy interfejs TouchWiz 3.0 – obok tego urządzenia nie można przejść obojętnie.
Galaxy S i9000 został zaprezentowany światu w marcu, na targach CTIA 2010. Już wtedy stało się jasne, że jest model, który będzie pretendował do miana „smartfonu roku”, stając się przedmiotem pożądania tysięcy, jeżeli nie milionów użytkowników na całym świecie. Na początku lipca supertelefon Samsunga trafił wreszcie do sprzedaży, także na polskim rynku. Przyjrzyjmy się bliżej, skąd biorą się emocje budzone przez i9000.
Jaki on płaski!
Co od razu rzuca się w oczy: Samsung Galaxy S jest wyjątkowo płaski i lekki. Grubość 9,9 mm i ciężar 119 g – takie parametry zupełnie nie pasują do urządzenia, które ma ekran o przekątnej 4 cale, a wewnątrz całkiem sporo niezłej elektroniki. Lekkość telefonu uwidacznia się zwłaszcza po zdjęciu pokrywy i usunięciu baterii – wówczas się można zastanawiać, jak i gdzie producent zdołał upchać tak wydajne podzespoły. Jest to jedna z najważniejszych zalet i9000 – mimo dużego ekranu, a zatem i sporych wymiarów (122,4 x 64,2 mm), Galaxy S jest bardzo poręczny, dobrze leży w dłoni, bez problemu można go schować do kieszeni koszuli, gdzie nie będzie się zbytnio odznaczał.
Jednak coś za coś – niewielki ciężar to nie tylko zasługa miniaturyzacji, ale także efekt wykorzystania bardzo cienkich komponentów. Pokrywa baterii, która obejmuje nie tylko tył telefonu, ale także jego boki, to gnący się w dwóch palcach kawałek plastiku. Początkowo miałem wielkie obawy o ten element i bałem się, że szybko się uszkodzi. Okazuje się jednak, że plastik dobrze znosi upadki z niewielkich wysokości, jest też dość sprężysty, a zatem zbyt szybko się w takich sytuacjach nie zniszczy.
Obawiać się należy czego innego: istnieje prawdopodobieństwo, że zewnętrzna, lśniąca powierzchnia pokrywy baterii po kilku tygodniach pokryje się ryskami. Już po kilku dniach pojawiły się pierwsze matowe przetarcia w miejscach, którymi telefon stykał się ze stołem. Trzeba jednak przyznać, że w tej sytuacji producent wykazał się pewnym sprytem – lakierowana powierzchnia Galaxy S ma na tylnej części wzorek, który składa się niewielkich kropeczek, ciasno ułożonych obok siebie w równych rzędach. Dzięki temu przetarcia i drobne ryski nie są w ogóle widoczne w normalnym użytkowaniu, trzeba w specyficzny sposób spojrzeć pod światło. Wzorek chroni też przed nieprzyjemnym efektem „palcowania” – na obudowie pozostają smugi, ale są one praktycznie niewidoczne, chyba że pod kątem. W sumie więc efekt jest całkiem niezły – mimo wykorzystania przeciętnej jakości materiałów, smartfon może przez długi czas sprawiać wrażenie „nówki”. Szkoda jednak, że producent nie zdecydował się na stworzenie modelu łączącego zalety Galaxy S z obudową smartfonu Wave, wykonaną z metalu. Bez wątpienia telefon byłby wówczas cięższy, może trochę przez to mniej zgrabny, ale powstałoby urządzenie wyjątkowe i wręcz kultowe.
Zaufania nie budzi też metalizowana ramka, która okala smartfon na krawędziach. Nie jest trudno ją zarysować, np. podczas wkładania kabla od ładowarki. Linia styku pokrywy i ramki potrafi ponadto wydawać skrzypiące dźwięki. Efekt ten pojawia się po naciśnięciu tyłu obudowy na wysokości logo SASMUNG, a także w okolicach przycisków dotykowych pod ekranem.
Wyświetlacz został scalony z częścią przedniego panelu, na której znajdują się przyciski i logo SAMSUNG. Jest to jedna tafla, która została wykonana z bardzo trwałego materiału. Przypuszczam, że został tu wykorzystany ten sam rodzaj tworzywa (szkło hartowane?), który znajdziemy w modelu Wave. Sprawia wrażenie bardzo cienkiego, wręcz delikatnego, ale w żadnym wypadku taki nie jest. W normalnej sytuacji zarysowanie ekranu i otaczającej go części panelu nie jest możliwe – niegroźne są klucze czy inne drobne przedmioty. Przeprowadziłem kilka prób celowego porysowania ekranu za pomocą ostrej krawędzi nożyczek. Ostrze się tylko ślizgało, nie pozostawiając prawie w ogóle śladu. W takiej sytuacji nie powstaje głęboka rysa, jak np. na ekranach LCD starego typu, ślady są w ogóle niewidoczne w normalnym użytkowaniu, trzeba dopiero bardzo dokładnie przyjrzeć się pod odpowiednim kątem – wówczas widać powierzchniowe zmatowienie w miejscach, po których ślizgało się ostrze. Ekran nie jest więc super wytrzymały, zapewne ostrzejsze materiały, jak piasek, będą mogły zarysować jego powierzchnię, ale też nie należy popadać w skrajność – kto nie lubi nosić folii, może dać sobie z nią spokój.
Ponad ekranem widać pewien bardzo istotny element – kamerę do rozmów wideo. W Androidzie jest to wciąż nowość, tylko kilka modeli ma taką funkcję, a na polskim rynku Galaxy S jest pierwszy.
Należy tylko żałować, że wyposażając tak dobrze i9000, producent nie zdecydował się na jeden niewielki, ale bardzo przydatny element – diodę sygnalizującą zdarzenia. Nieodebrane połączenia, nieprzeczytane SMS-y czy inne alerty pozostają tak długo niewidoczne, dopóki nie odblokujemy ekranu. Z zewnątrz nie są w żaden sposób sygnalizowane.
Wyświetlacz
Samsung Galaxy S jest wyposażony w ekran pojemnościowy Super AMOLED o rozdzielczości 480 x 800 i przekątnej 4 cale. Nowa technologia Super AMOLED zapewnia lepsze doznania wzrokowe, m.in. dzięki temu, że warstwy ekranu zostały zredukowane do dwóch – powłoki dotykowej, zintegrowanej z właściwym wyświetlaczem, oraz zewnętrznej, bardzo odpornej osłony. Dzięki temu urządzenie może być jeszcze bardzie płaskie, a do tego ekran ma mniejsze zapotrzebowanie na energię, jest o 20% jaśniejszy niż zwykły AMOLED i wykazuje mniejszą podatność na odbicia promieni słonecznych i kolorowe refleksy. I rzeczywiście – ekran w Galaxy S olśniewa kolorami, a inne smartfony, nawet po rozjaśnieniu do maksimum, wyglądają przy nim jak przygaszone. Zwłaszcza urządzenia z tradycyjnymi ekranami LCD, jak Motorola Milestone. Daje się to zauważyć zwłaszcza podczas przeglądania zdjęć lub w filmach. Wręcz trudno oderwać od nich wzrok.
Ekran Samsunga i9000 dość nieźle spisuje się na słońcu. Czytelne są elementy na czarnym tle – białe litery czy ikony aplikacji, gorzej jest z dokumentami i stronami WWW, gdzie tło jest białe. Zawsze jednak czytelność wyświetlacza jest na tyle dobra, że nie ma problemu z posługiwaniem się urządzeniem w pełnym słońcu.
Technologia Super AMOLED ma jednak pewne mankamenty, zresztą podobnie jak normalne ekrany AMOLED. Niekiedy obraz jest zbyt jaskrawy, barwy są wręcz zniekształcone. Na przykład niektóre lokacje w grze Dungeon Hunter stają się nadmiernie czerwone, inne zbyt zielone; na zdjęciach i filmach zieleń przybiera czasem barwę seledynową, co wygląda wyjątkowo nienaturalnie. Takie zniekształcenia kolorystyczne nie są jednak normą i, używając na co dzień Galaxy S, oko syci się rewelacyjnym obrazem.
Wydajność
Galaxy S i9000 pracuje pod kontrolą dumy Samsunga – własnego procesora o kodowej nazwie Hummingbird i symbolu S5PC110, zbudowanego w architekturze ARM Cortex A8, o taktowaniu 1 GHz. Zintegrowany z nim układ graficzny to niezwykle wydajny PowerVR SGX540, który nawet czterokrotnie przewyższa osiągi grafiki w procesorze Snapdragon. Teraz Snapdragon, który dotąd uchodził za prawdziwego mocarza, został zdetronizowany, chociaż użytkownicy nie odczują tego jeszcze tak wyraźnie. Po prostu dla Androida nie powstały jeszcze tak wymagające gry i aplikacje.
Dobre osiągi Galaxy S uwidaczniają się za to podczas jednego z najbardziej trudnych testów dla każdego smartfonu: w czasie odtwarzania filmów. Wbudowana aplikacja bez problemu radzi sobie z wideo 720p w różnych formatach (MP4, Divx, XviD) i dlatego bez problemu uda nam się obejrzeć praktycznie każdy film, przerzucony z dysku twardego komputera – bez konwersji. Wideo 1080p w standardowym programie już nie otworzymy, jest to możliwe w zewnętrznych aplikacjach typu Rock Player. Otworzymy, ale nie odtworzymy – 1080p powoduje efekt slideshow. Ktoś powie, że to sztuka dla sztuki – po co obsługa Full HD w urządzeniu z ekranem WVGA? Warto jednak pamiętać, że Galaxy S ma wyjście TV (analogowe), można też przekierować multimedia przez WiFi do urządzeń zewnętrznych zgodnych ze standardem DLNA. Na przykład – do telewizora LCD.
Galaxy S jest wyposażony w pamięć RAM o wielkości 512 MB, jednak z tego system widzi nieco mniej: 333416 kB, czyli 326 MB. Tuż po uruchomieniu telefonu, jest dostępne ok. 150 MB RAM, jednak po jakimś czasie, podczas zwykłego wykorzystania, rozmiar pamięci operacyjnej spada do ok. 100 MB. Ubijanie śpiących i aktywnych procesów uwalnia najwyżej 15–20 MB, w sumie więc w zapasie pozostaje ok. 120 MB RAM i jest to wartość wystarczająca do codziennej pracy. Niektóre aplikacje czynią jednak większe spustoszenie w pamięci, więc nie należy się dziwić, gdy RAM spadnie do 50 MB. Jest to wciąż spora ilość, ale zjawisko trochę zaskakuje, gdy porównamy zużycie zasobów w innych smartfonach. Widać, że producent nie wprowadził ścisłego reżimu zarządzania RAM, wychodząc z założenia, że nie musi.
Testowany egzemplarz to wersja 16 GB. Z tego w praktyce do dyspozycji użytkownika zostaje 13,43 GB w obszarze określanym jako „wewnętrzna karta pamięci”. Jest ona widziana jako partycja /sdcard, natomiast po zamontowaniu wymiennej karty pamięci jest tworzony katalog /sdcrad/sd, gdzie można znaleźć pliki zapisane na microSD. Ta trochę zagmatwana lokalizacja może być w pierwszej chwili myląca, ale system nie ma problemu z dostępem do zasobów zgromadzonych na zewnętrznej karcie.
Niestety, szybkość Galaxy S nie zawsze zachwyca. Zdarzają się sytuacje trochę niepokojące – po uruchomieniu niektórych programów przez jakiś czas widać tylko czarny, pusty ekran. „Czarne ekrany” nie utrudniają w sposób istotny życia, początkowo można nawet ich nie zauważyć, jednak w sprzęcie z takim hardware nie powinny mieć miejsca. Wydaje się jednak, że jest to wina wczesnej wersji oprogramowania w i9000. Miejmy nadzieję, że Samsung naprawi to w kolejnych aktualizacjach.
Wewnętrzna pamięć masowa telefonu, czyli miejsce, gdzie są instalowane aplikacje (partycja/data), wynosi 1,86 GB (dotyczy to także wersji 8 GB Samsunga i9000). To o wiele więcej, niż zapewnia większość dostępnych w sprzedaży smartfonów z Androidem, gdzie szybko daje się we znaki brak miejsca na instalację plików. W Galaxy S problem ten w praktyce nie występuje. Wielkie brawa dla producenta, wstyd dla konkurentów!
Wprowadzanie znaków
Galaxy S posiada dwa typy klawiatury – klawiaturę Samsunga i Swype. Ta pierwsza pozwala na wybór czterech trybów wprowadzania znaków – QWERTY, 3 x 4 (czyli tradycyjna klawiatura telefoniczna), oraz Pole pisma ręcznego 1 i 2, które przypominają znane z PDA z Windows Mobile transcribery. Pisanie palcem po ekranie jest prawie tak samo proste, jak rysikiem, jednak stanowczo zbyt długo trwa, więc lepszy efekt uzyskamy w układzie 3 x 4, z aktywnym XT9 z polskim słownikiem, albo po prostu na ekranowej QWERTY, gdzie również działa XT9. Po obróceniu ekranu, QWERTY pozwala na wprowadzanie znaków dwoma kciukami. Klawiatura jest dość dobra, ale moim zdaniem, nie aż tak wygodna, jak w HTC Desire, który tutaj lepiej sobie radził. W Desire, który ma przecież trochę węższy ekran, pisałem praktycznie bezbłędnie, tu raz na kilka wyrazów musiałem wprowadzać poprawki.
Ciekawą alternatywą jest Swype. Małe wyjaśnienie dla tych, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z tym programem: jest to z wyglądu, a poniekąd też z działania, tradycyjna klawiatura QWERTY z dodatkową funkcją, która pozwala nam wprowadzać znaki bez odrywania palca od ekranu. Zamiast stukać w wirtualne klawisze, rysujemy linię, która łączy poszczególne litery wyrazu. Brzmi z pozoru niezbyt poważnie, ale efekty działania Swype mogą zaskoczyć największych sceptyków. Klawiatura ma polski słownik, świetnie rozpoznaje nawet niedbale wprowadzone linie, automatycznie, z niewielkim marginesem błędu, dodaje je do tekstu, a w razie rozbieżności – podpowiada sugestie. Swype działa w pionowym i poziomym układzie, na klawiaturze można też pisać, wstukując pojedyncze znaki, i dlatego każdy może znaleźć swój sposób na pisanie. Jedyny problem pojawia się podczas wprowadzania długich wyrazów – wówczas smarowanie po ekranie jest niezbyt wygodne i łatwiej o błąd. Żeby szybko pisać na Swype, najlepiej opanować pewien zasób gestów, stałych ruchów po ekranie, które odpowiadają najczęściej powtarzającym się wyrazom lub sylabom. Dlatego Swype wydaje się ułatwieniem podczas pisania SMS-ów, ale już edytowanie biznesowego e-maila może być nieco kłopotliwe.
System i interfejs
Galaxy S ma najnowszą wersję interfejsu TouchWiz – 3.0. Korzystając z niego, możemy przełączać się między siedmioma pulpitami oraz menu z aplikacjami. Na pulpitach można rozmieszczać standardowe widżety Androida oraz własne widżety Samsunga.
W dole ekranu znajdziemy cztery ikony tzw. dockbaru – trzy z nich możemy wymienić, jedna pozostaje na stałe (przełącznik menu-pulpit).
Menu aplikacji bardzo przypomina iPhone’a, szczególnie te duże, kolorowe ikony. Po wejściu w tryb edycji ikony można swobodnie przemieszczać po całym obszarze. Inaczej niż we wszystkich Androidach, menu TouchWiz 3.0 przesuwa się na boki – to bardzo wygodne rozwiązanie, zwłaszcza gdy ma się więcej aplikacji. Jedyne, czego bardzo mi brakowało, to większych możliwości konfiguracji interfejsu. W zasadzie jedyne co można zmienić, to poprzestawiać ikony, usunąć lub dodać pulpity oraz zmienić widok siatki na widok listy.
Główne aplikacje
Użytkownicy smartfonów Samsunga zdążyli już przywyknąć, że producent nie tylko zmienia interfejs systemu, ale także dodaje swoje aplikacje, często zastępując nimi domyślne. W Galaxy S również ma to miejsce i trzeba przyznać, że na ogół efekt jest całkiem niezły.
Dialer, czyli aplikacja telefonu, ma czarny kolor, jest przejrzysty i został wyposażony w funkcję, której brak w standardowym Androidzie: inteligentne wybieranie, zarówno według numerów, jak i nazwisk.
Książka adresowa również składa się z czterech zakładek: Kontakty, Grupy, Historia i Aktywności. Po skonfigurowaniu kont społecznościowych wśród kontaktów Gmail i odczytanych z karty SIM pojawią się również kontakty z Twittera czy Facebooka. Te ostatnio trzeba ręcznie zaimportować, korzystając z funkcji dodawania przyjaciół.
Książka adresowa pozwala na śledzenie aktywności osób z serwisów społecznościowych (widać ich ostatnie wpisy) i wysyłanie do nich wiadomości. Podobną funkcję pełni Social Hub – jest to integrator kont e-mail i portali społecznościowych.
Aplikacja służąca do wysyłania SMS i MMS ma układ wątkowy. Po jej otwarciu widać nazwiska osób, z którymi esemesowaliśmy, zamiast kolejnych wiadomości, a po rozwinięciu danej „rozmowy”, konwersacja jest wyświetlana w formie chatu.
Przeglądarka w Galaxy S tylko nieznacznie odbiega od standardu Google, jedynym dodatkiem jest szybki dostęp do kanałów RSS. Program nie obsługuje technologii Flash, a po wejściu na YouTube.com jest uruchamiana oddzielna aplikacja (systemowa). Dostępny jest tylko Flash Lite.
Dosyć dobrze przedstawia się kalendarz. Podobnie jak w innych aplikacjach Samsunga możemy się przełączać między czterema zakładkami: Miesiąc, Tydzień, Dzień i Lista. Funkcjonalnie terminarz praktycznie niczym się nie różni od domyślnego programu Androida, ale jest ładniejszy i wygodniejszy w obsłudze. Do pełni szczęścia brakuje równie przejrzystego widżetu na pulpit, zamiast tego Samsung udostępnia mało wygodny „zegar kalendarzowy” oraz ograniczoną integrację terminarza w „Daily Briefing”.
W podobny sposób Samsung przerobił klienta e-mail poczty POP3/IMAP. Funkcjonalnie – bez większych zmian, ale interfejs jest wygodniejszy – cztery zakładki pozwalają na szybkie przełączanie się między folderami.
Świetnie prezentuje się odtwarzacz muzyki. Jak w innych aplikacjach Samsunga jego interfejs składa się z czterech głównych zakładek: Wszystkie, Listy odtwarzania, Albumy i Artyści. Dodatkowe, przewijane w bok zakładki można włączyć i wyłączyć w opcjach menu. Poszczególne utwory czy albumy są wyświetlane w formie listy z niewielkimi miniaturkami okładek płyt lub kwadratowych, kolorowych ikon w razie ich braku. Po obróceniu Galaxy S o 90°, widok listy zamienia się w trójwymiarową animację z okładkami „nalepionymi” na płyty CD. Wygląda to bardzo efektownie i jest bardzo funkcjonalne.
Odtwarzacz wideo nie jest tak rozbudowany jak player MP3. Główne okno to prosta lista plików, która wygląda tak samo bez względu na orientację ekranu. Po wybraniu filmu otwiera się okno odtwarzania ze standardowym zestawem przycisków ekranowych, a w menu znajdziemy nieliczne opcje dodatkowe, m.in.: udostępnianie, Bluetooth czy podstawową regulację obrazu. Szkoda, że w programie zabrakło obsługi napisów do filmów – wówczas byłaby pełnia szczęścia.
Aplikacje dodatkowe
Poza programami, które powinny znaleźć się w każdym smartfonie z Androidem, Samsung dodał też kilka, niekiedy dość unikatowych, aplikacji. Wśród nich warto wymienić:
- Aldiko eBook – efektowna wizualnie biblioteka e-booków w formacie ePub.
- Dyktafon – nagrywa dźwięk w formacie AMR, bez limitu długości. Podczas zapisu na ekranie widać obracającą się szpulę, jak w starym magnetofonie.
- Layar Reality Browser – przeglądarka rzeczywistości rozszerzonej. W polskich warunkach program ma jeszcze umiarkowaną przydatność, ale już coraz bardziej nabiera rodzimych akcentów: mamy dostęp np. do informacji pkt.pl, Maperii.pl lub listę urzędów. Cała zabawa polega na tym, że smartfon widzi przez kamerę otaczającą nas rzeczywistość i na bieżąco dopasowuje obiekty, znajdujące się w najbliższej okolicy, do mapy i bazy danych adresowych. Wystarczy włączyć Layara i po chwili wiemy, jakie otaczają nas zabytki, gdzie jest restauracja, a gdzie sklep.
- Moje pliki – prosty, ale dość funkcjonalny menedżer plików, który pozwala na wykonywanie podstawowych operacji, jak: kopiowanie, usuwanie lub udostępnianie. Nie daje dostępu do systemu poza partycją /sdcrad, czyli „wewnętrzną kartą pamięci”.
- ThinkFree Office – pakiet biurowy, który obsługuje pliki MS Office i PDF. Aplikacja jest znana z Marketu, jednak w wersji Samsunga trochę się różni – mamy nie tylko możliwość przeglądania dokumentów, ale również ich edycji i tworzenia. Tego nie znajdziemy w innych Androidach, gdzie są zainstalowane same przeglądarki.
Wśród innych, interesujących dodatków warto wymienić możliwość wykorzystania Galaxy S jako routera WiFi. Po uaktywnieniu tej opcji w ustawieniach, smarfon pełni rolę bezprzewodowego punktu dostępowego z szyfrowaniem WPA.
Aparat i kamera
Aparat cyfrowy w Galaxy S jest wyposażony w matrycę 5 Mpix, czyli wystarczającą, by robić przyzwoite zdjęcia. Zabrakło jednak dwóch elementów, które ułatwiają łatwe fotografowanie w każdych warunkach i sytuacji: spustu migawki i diody doświetlającej. By zrobić zdjęcie, trzeba tapnąć specjalny przycisk ekranowy po prawej stronie. Precyzyjne nastawienie ostrości wymaga dotknięcia ekranu, przy czym ostrość zostanie skupiona w tym punkcie kadru, w którym uderzymy palcem. Jest to funkcja touch focus, znana już z innych smartfonów. Samo przyciśniecie wirtualnego spustu migawki nie nastawia ostrości. Nie ułatwia to robienia zdjęć, trudno w Galaxy S robić szybkie i ostre fotki na wyczucie.
Brak doświetlenia będzie doskwierać w ciemnościach, chociaż w niektórych sytuacjach można się posłużyć trybem nocnym lub domyślnymi, automatycznymi ustawieniami. Dostęp do zmiany trybów, scenerii oraz ekspozycji jest możliwy z głównego menu aparatu, jednak w porównaniu do innych modeli Samsunga, chociażby Wave, oprogramowanie Galaxy S jest trochę mniej przejrzyste – dodatek przycisku ekranowego wymusił przeniesienie prawego menu do ustawień zaawansowanych, gdzie znajdziemy m.in. przełącznik AF i makro.
W głębszych zakamarkach menu znajdziemy też inne zaawansowane opcje, jednak korzystanie z nich trochę mija się z celem. Podstawowy problem w aparacie Galaxy to „przekłamanie” ekranu Super AMOLED, na którym wszystko wygląda bajecznie kolorowo, kontrast wydaje się idealny, ostrość wzorowa… Po przerzuceniu zdjęć do komputera okazuje się, że obrazy wychodzą zbyt jasne albo ich kolory nie są tak zachwycające. Wiele zdjęć, które zrobiłem Galaxy S, okazało się całkiem przepalonych, chociaż na Super AMOLED wszystko wyglądało jak pocztówka. Nigdy nie wiadomo, czy w danej chwili jest za ciemno, czy za jasno.
Mimo tych problemów w niektórych sytuacjach smartfon może zastąpić kompaktową cyfrówkę, jednak na zbyt wiele liczyć nie należy.
Za to lepiej wygląda nagrywanie filmów. Samsung i9000 pozwala na rejestrowanie materiału wideo o maksymalnej rozdzielczości 1280 x 720 czyli 720p, z częstotliwością 30 fps. Klipy są zapisywane do plików 3GP z kodowaniem wideo H264 i audio AAC (mono 128 kbps). To, że został tu wykorzystany kontener 3GP, a nie MP4, nie ma wielkiego znaczenia – klipy mają niezłe parametry kodowania i w większości wychodzą bardzo dobrze. W jasnym oświetleniu kolorom i ostrości filmu nie można nic zarzucić, za to w pomieszczeniach i po zmroku oprogramowanie mocno podbija czułość i ekspozycję, co trochę zniekształca rzeczywisty obraz. Ogólna jakość jest jednak bardzo dobra – oczywiście jak na telefon komórkowy.
Bateria
Akumulator w i9000 wystarczy na jeden dzień. Nie ma co się na ten temat rozwodzić. Samsung Galaxy S, mimo swojego oszczędnego Super AMOLED, nie odstaje pod względem „energożerności” od innych topowych smartfonów z Androidem, jak HTC Desire czy Motorola Milestone. Jestem pewien, że będą tacy, którzy wycisną z Galaxy S więcej, może nawet 2–3 dni, ale chyba nikt nie kupi takiej maszynki, żeby leżała na półce i robiła za zwykłego „komórczaka”. Należy raczej liczyć się z tym, że Samsunga trzeba będzie doładować w trakcie dnia, np. po intensywnym graniu w gry 3D, przeglądaniu Internetu przez HSDPA lub używaniu nawigacji. Chociaż w tym ostatnim przypadku nie jest tak tragicznie: w trakcie jazdy z Sygic Mobile Maps 9, Galaxy S wytrzymał ok. 3,5 godziny na maksymalnym poziomie jasności, co na tle innych smartfonów jest wynikiem dość dobrym.
Mieszko Zagańczyk
W PIGUŁCE
Samsung Galaxy S i9000:
Ekran pojemnościowy Super AMOLED WVGA 4 cale
Procesor 1 GHz
Android 2.1 z TouchWiz 3.0
Kamera wideo 720p
Wady:
Przeciętna jakość obudowy
Niedopracowane oprogramowanie, „czarne ekrany”
Brak diody informacyjnej i doświetlenia aparatu
Brak spustu aparatu
Zalety:
Wspaniały ekran
Doskonała wydajność
Dużo miejsca na instalację plików
Intuicyjny interfejs
Ciekawe dodatki programowe
Dobra jakość nagrywania wideo 720p
WERDYKT
Samsung Galaxy S i9000, jak każdy smartfon, nie jest wolny od wad. Można narzekać na plastiki obudowy, brak diod, „czarne ekrany”, kłopoty podczas fotografowania, ale żadna z tych rzeczy nie zmieni jednego: ten sprzęt dostarcza niesamowitej przyjemności z używania. Jest szybki, ma wspaniały wyświetlacz, można na nim pograć i obejrzeć film, można wiele innych rzeczy… Sięgasz po Galaxy S rano i już do wieczora nie chcesz wypuścić go z rąk! Producent połączył dobre komponenty hardware’owe z przyjaznym interfejsem i niezłymi aplikacjami, czym nie tylko na trwałe zmienił Androida, ale również wyznaczył nowy standard w świecie smartfonów. Zdecydowanie polecamy!








Dłuższa wersja recenzji, ze zdjęciami i screenami:
http://samsungomania.pl/test-samsung-galaxy-s.html
Użytkuję GalaxyS 2tygodnie. Zgadzam się z recenzją – jest to multimedialny kombajn. Fon ma jednak wady:
1. Funkcję zwykłego telefonu należy ocenić na 3 (w skali od 0 do 10). Aparat wymaga mocnego sygnału powyżej 40% inaczej nagminnie rwą się połączenia. Oraz problem podobny jak w iPhonie 4 – gimnastyka… jak trzymać aparat! Inaczej rozmówca nie słyszy nas, albo my jego.
2. Klawiatura owszem, ale… bez polskich znaków. Chyba, że jestem taki tępy i nie umiem ich ustawić.
no to chyba jesteś tępy ;-) wystarczy nacisnąć i przytrzymać przez chwilę literkę by się pojawiły polskie znaki..
panowie, trzeba przyznac , że to dobre urządzenie… Samsungomaniaków nie brakuje ;)
http://www.youtube.com/watch?v=9a6z6J65k1I mój mały test Samsunga Galaxy S na Froyo 2.2.1
Mam pytanie – jestem totalnym laikiem jesli chodzi o telefony – ale potrzebuje przerzucić zdjęcia z galaxy i9000 do laptopa i za cholere nie wiem jak to zrobić , mam kabel USB – DOSTAŁAM W KOMPLECIE ALE nie mam aplikacji MTP APPLICATION – jak to zrobić???HELP
Mam pytanie, jak ustawic godzine?! Szukam i szukam i nie mam pojęcia jak można przestwic godzine, która nie ustawia sie automatycznie.