
Istnieje pogląd, że korporacja Jobsa nauczyła wszystkich, jak produkuje się telefony komórkowe. Premiera pierwszego jabłkowego telefonu sprawiła, że niemal każdy z producentów ma w swoim portfolio „własnego iPhone’a”. Teraz Steve próbuje nauczyć nas, jak się robi tablety. I tak powstał iPad.
Gadżet przyleciał do mnie z USA 18 kwietnia, czyli w 15 dni po oficjalnej premierze w sklepach. Dlaczego nie poczekałem na polską premierę tabletu, która jest przewidywana na okolicę października? Z czystej ciekawości, z chęci zrozumienia amerykańskich klientów, którzy kilka dobrych godzin przed otwarciem sklepu stoją w długich kolejkach, by kupić zwykły produkt elektroniczny. W polskich realiach takie szaleństwo jest nie do pomyślenia. Nie lubimy kolejek. Źle nam się kojarzą. Inna sprawa, że urządzenie jest na tyle drogie, że niewielu szarych Kowalskich może sobie na nie pozwolić. W Stanach natomiast producent musiał wprowadzić ograniczenia w zakupach – każdy klient mógł nabyć najwyżej dwa iPady, które przypisywano do 1 konta iTunes. Ba! Jeden z amerykańskich studentów, który społecznie zaopatrywał w tablety swoich europejskich kolegów dostał od Apple dożywotni zakaz kupowania tabletów, ponieważ wykorzystał swój limit życiowy. Producent nie chce już na nim więcej zarabiać. Paradoks?
Jako ciekawostkę powiem, że już teraz można w Polsce kupić nowego iPada w sklepach Vobis. Jednak ograniczona liczba urządzeń sprawiła, że sieć sklepów niechętnie się z tym reklamuje. No i ta cena. Za podstawową wersję WiFi 16 Gb trzeba zapłacić niemal 3 tys. złotych.
Prezentacja
iPad został zapakowany w białe, eleganckie opakowanie. W środku możemy znaleźć tablet, przewód USB, ładowarkę sieciową, kilka ulotek i naklejki, które coraz częściej można zobaczyć na bagażnikach wielu aut. Tablet zabezpieczono folią ochronną. Dodatkowo pudełko zostało specjalnie wyprofilowane, aby urządzenie nie latało nam podczas transportu. Zadbano nawet o niewielkie wycięcie w jednej ze ścianek, aby nie wciskała nam przycisku POWER do momentu wyjęcia go z opakowania. Obudowa została wykonana z matowego aluminium o ostrych krawędziach. Tworzywo to mogliśmy wcześniej spotkać w Macbookach Pro i Air. Prezentuje się fantastycznie.
Na jednym z boków ramki, zainstalowano przycisk HOME. Po przeciwnej stronie na krawędzi znajdziemy gniazdo słuchawkowe w standardzie jack 3,5 milimetra, dyskretny mikrofon oraz przycisk POWER.
Prawa krawędź kryje przed nami przełącznik blokowania obracanego ekranu oraz przyciski zmiany poziomu głośności. Krawędź po przeciwnej stronie jest gładka. Dolna podstawa została wyposażona w 30-pinowe gniazdo DOCK oraz głośnik monofoniczny. Reszta urządzenia to już tylko duży dotykowy ekran o przekątnej 9,7 cala, wykonany w technologii IPS, która gwarantuje nam obraz o bardzo wysokich parametrach.
iPad potrafi wyświetlić obraz w rozdzielczości 1024 x 768 pikseli, co daje nam 132 piksele na jeden cal. Warstwa dotykowa ekranu to digitizer pojemnościowy, czyli taki sam, z jakiego korzystamy, używając iPhone’a czy iPoda Touch. Percepcja naszego dotyku została opanowana przez Apple do perfekcji. Nie trzeba w ogóle używać siły czy nawet specjalnie się starać, by dotknięty element ekranu zareagował. Ekran wystarczy muskać końcem palca lub materiału o podobnych właściwościach. Digitizer oczywiście nie reaguje na dotknięcie go przypadkowymi przedmiotami. Według producenta zewnętrzna szyba została dodatkowo pokryta powłoką eliminującą odciski palców. Ja mam wrażenie, jakbym kupił jakiś wybrakowany egzemplarz – na moim odcisków jest mnóstwo. Są one widoczne przy wygaszonym podświetleniu i wyglądają wyjątkowo nieestetycznie. W komplecie zabrakło specjalnej szmatki do polerowania ekranu, jaką mogliśmy otrzymać w przypadku iPhone’a. Na wielkie brawa zasługuje jakość wyświetlanego obrazu na tablecie. Kontrast bardzo dobry, kąt widzenia 180°, co potwierdza specyfikacja.
Technikalia
Na pokładzie tabletu znajdziemy firmowy procesor Apple A4. Jest to jednostka obliczeniowa z zegarem o taktowaniu 1 gigaherca. W sieci pojawiły się plotki, że po prześwietleniu procesora rentgenem wewnątrz widać procesor Cortex A8 wraz z pamięcią RAM. Apple jednak nadal utrzymuje wersję, że jest to układ stworzony specjalnie na potrzeby tabletu całkowicie przez ich inżynierów. Tablet działa niezwykle płynnie, można dowolnie obracać obraz, nawet podczas uruchomionych multimediów, a ten bez problemu sobie z tym radzi. Problem się pojawił w momencie, gdy udostępniłem po Bluetooth muzykę do zestawu Audio – Parrot by Starck, stworzonego z myślą o odtwarzaczach marki Apple. Kiedy iPad w tle udostępnił nagranie muzyczne, próbowałem w tym czasie przeglądać Internet przez wbudowaną przeglądarkę Safari. Podczas wczytywania stron, muzyka się „cięła”, bez powodu przyspieszała. Nie wiem jednak, czy to wina wczesnej wersji oprogramowania iPada, kiepskiego modułu Bluetooth, czy może zbyt małej mocy obliczeniowej lub pamięci podręcznej. Tej ostatniej iPad ma do dyspozycji aż 512 megabajtów. Gadżet jest dostępny w trzech wariantach dyskowych – z pamięcią 16, 32 i 64 gigabajty. Posiadam urządzenie z najmniejszą, 16-gigabajtową pamięcią, co mi w zupełności wystarcza. Prócz pamięci musimy zdecydować, czy chcemy iPada jedynie z modułem WiFi, czy także z wbudowanym modemem sieci 3G. Ta druga opcja jest znacznie bardziej funkcjonalna – pozwala na łączenie z Internetem przez sieć komórkową, a także wyposażono ją w moduł nawigacji GPS.
Oczywiście większa funkcjonalność to wyższa cena. Całość jest zasilana dwiema bateriami litowo-polimerowymi o mocy 24,8 watogodzin. Pozwala ona, według specyfikacji, na 10-godzinną zabawę lub na czuwanie przez niemal 30 dni! W praktyce iPada ładuje co 2–4 dni. Oczywiście nie spędzam przy nim całego dnia, głównie korzystam z niego w wolnych chwilach w pracy i wieczorami, leżąc na fotelu przed telewizorem. iPada ładujemy z zasilacza sieciowego, do którego należy tylko dokupić specjalną, oryginalną przejściówkę na standard europejski. Nie trzeba kupować całego zasilacza, ponieważ zakres jego pracy to 100–240 V. Istnieje także możliwość ładowania tabletu przez USB z komputera, jednak wielu właścicieli gadżetu, w tym ja, narzeka na komunikat „Nie ładuje” po podłączeniu do komputera. Problemem jest kiepskie zasilanie portu USB. By iPad mógł być ładowany tą metodą, port USB musi zasilać urządzenie z mocą 10 watów. W wypadku mojego peceta podczas używania tabletu podłączonego do USB ładowanie nie było możliwe. Po podłączeniu go do MacBooka problem nie występował.
Oprogramowanie
Całość działa pod kontrolą oprogramowania iPhone OS 3.2, które jest dostępne jedynie dla iPada. Jest to program tymczasowy. Apple zapowiedziało, że zaraz po wakacjach udostępni dla naszych urządzeń oprogramowanie 4.0, dzięki któremu tablet zyska funkcję wielozadaniowości, przesyłania plików po USB (coś à la tryb pamięci masowej) czy dostęp do Centrum gier. Zapewne wersja europejska, która będzie dostępna – miejmy nadzieję – także w naszym kraju, będzie już fabrycznie wyposażona w nowe oprogramowanie. Podobno każda kolejna aktualizacja firmware’u będzie płatna, tak jak to jest w wypadku odtwarzaczy muzycznych iPod. Niestety jest to bardzo prawdopodobny scenariusz.
Łączność
W tej kwestii do dyspozycji mamy wbudowany moduł Bluetooth w wersji 2.1 ze wsparciem dla EDR, a także moduł WiFi (802.11 a/b/g/n). Osoby, które kupią wersję z 3G, dodatkowo będą mogły korzystać z połączenia UMTS ze wsparciem dla HSDPA z prędkością 7,2 megabita/s. Oficjalne informacje podają, że będzie on działał jedynie ze specjalnymi kartami microSIM, których nie znajdziemy nie tylko u wszystkich polskich operatorów, ale także u większej części europejskich. Zastosowanie czytnika microSIM w iPadach według mnie jest kiepskim posunięciem Apple. Jak się jednak okazało, wystarczy odpowiednio przyciąć standardową kartę SIM, by bez problemu móc z niej korzystać w tablecie. Po co więc takie kombinacje? Mimo to możliwe, że w przyszłości standard ten się przyjmie. Już teraz na blogu rzecznika Playa, Marcina Gruszki, można znaleźć informację o tym, że „czwarty” zastanawia się nad wprowadzeniem kart microSIM.
Interfejs
Budowa całego menu iPada jest bardzo podobna do tego znanego nam z telefonu iPhone. Dolna belka zawiera podstawowe ikony, jak przeglądarka internetowa, skrzynkę poczty elektronicznej, galerię zdjęć czy odtwarzacz muzyczny. Ikony można dowolnie układać. Menu zostało podzielone na pulpity. Pierwsze z lewej zawiera wyszukiwarkę, w której w prosty sposób możemy wyszukać kontakt z książki adresowej, wiadomość e-mail od konkretnej osoby, utwór muzyczny czy inną poszukiwaną przez nas informację. Na wszystkich innych pulpitach, dostępnych na prawo, możemy instalować programy i aplikację ze sklepu App Store. Oko cieszą wszelkie dostępne animacje. Przy przechodzeniu do wyszukiwarki obraz płynnie się przyciemnia. Przy uruchamianiu kalendarza strony są przekładane, jakbyśmy mieli fizyczny notes na kolanach. Nowością jest możliwość ustawienia tapety pod ikonami. Taka funkcjonalność pojawi się także w telefonie iPhone 3GS z oprogramowaniem 4.0.
Klawiatura
Do wpisywania tekstu służy wirtualna klawiatura, która jest wyświetlana na ekranie w razie potrzeby. W zależności od tego, którą stroną trzymamy ekran, klawiatura jest mniejsza lub większa. Zanim zacząłem jej używać, myślałem, że pisanie na ekranie nie będzie niczym przyjemnym. O dziwo pisanie e-maili nie sprawiło mi żadnego problemu. Na klawiaturze, szczególnie w trybie poziomym, wprowadza się znaki bardzo łatwo i intuicyjnie. Przypomnę tylko, że aktualnie dostępne tablety nie posiadają polskiego języka. Z tego powodu najpewniej brakuje w nim literki „ą”. Cała reszta polskich znaków diakrytycznych jest. Problem stanowi system podpowiedzi pisanego tekstu, który z poprawnych polskich słów tworzy anglojęzyczne zamienniki. Funkcję na szczęście można wyłączyć. Jako ciekawostkę dodam, że iPad bardzo dobrze współpracuje z applowską bezprzewodową klawiaturą QWERTY, z którą paruje się go przy wykorzystaniu modułu Bluetooth.
Multimedia
Tablet Apple to przede wszystkim multimedialna rozrywka. W sklepie AppStore z każdym dniem przybywa aplikacji i gier napisanych specjalnie dla iPada. Jeżeli mamy ulubioną aplikację, z której do tej pory korzystaliśmy na iPhonie i nie została ona wydana w wersji dla tabletu, to on i tak sobie z nią poradzi. Ogromny ekran i wydajny procesor pozwala się cieszyć coraz bardziej zaawansowanymi grami w dużej rozdzielczości, za które odpowiadają najlepsze studia developerskie, jak Gameloft czy EA Games. Na iPadzie można już pograć chociażby w Need for Speed czy Call of Duty. Prawdziwą zabawą są jednak wszelkiego rodzaju gry sieciowe. W każdej chwili, jeżeli tylko jesteś podłączony do Internetu, możesz zagrać w bilard, w pokera czy w warcaby z użytkownikami urządzeń działających na iPhone OS, na całym świecie! Gry to jednak nie wszystko.
W urządzenie wbudowano przeglądarkę filmów wideo. Niestety jest obsługiwany tylko kodek H.264, więc wszelkie filmy w DivX należy odpowiednio przekonwertować do formatu MP4. Prawdziwą frajdę sprawia przeglądanie YouTuba przez natywną aplikację. W zależności od tego, jak trzymamy tablet, możemy oglądać film w małym formacie lub na pełnym ekranie. W wypadku tej pierwszej opcji możemy oglądać i w tym samym czasie z paska z boku szukać kolejnego ciekawego filmu.
Nowością w porównaniu do telefonu jest podzielenie programów służących do odtwarzania multimediów. Do uruchamiania filmów służy aplikacja Wideo. Do słuchania muzyki, podcastów i audiobooków używamy programu iPod. Zjawiskowo wyglądają okładki odsłuchiwanych albumów, które w trybie pionowym, są wyświetlane na całej jego szerokości. Aż nie mogę się doczekać jakiegoś audiofilskiego zestawu głośników dla iPada.
Praca biurowa
Tablet pozwala na synchronizację naszych elektronicznych skrzynek pocztowych. Obsługuje wiele kont, pozwala na korzystanie z protokołu POP3 i IMAP. Sam sposób obsługi skrzynek jest bardzo przejrzysty. Z lewej strony mamy nasze foldery, z prawej pojawiają się pobrane listy. Program pocztowy bez większego problemu radzi sobie z większą częścią popularnych załączników. Na iPadzie bez większych utrudnień odczytamy plik Worda, Excella czy PDF. Poradzi sobie także z prezentacją PowerPoint, jednak nie wyświetla jej w formie slajdów, a kolejnych zdjęć, jedno pod drugim. Programiści nie zapomnieli o takich funkcjach, jak: zaznaczanie tekstu, kopiowanie czy wysyłanie wielu załączników, chociażby zdjęć.
iPad, aspirując na urządzenie, które z powodzeniem mogłoby zastąpić netbooka, pozwala na tworzenie i edycję podstawowych plików biurowych. W sklepie AppStore pojawiły się już specjalnie przygotowane do tego aplikacje. Do redagowania tekstów możemy użyć tabletowej wersji programu Pages. Do tworzenia prezentacji multimedialnych został przeznaczony Keynote, a arkusze kalkulacyjne wyedytujemy w Numbers. Programy niestety nie są dostępne w sklepowej wersji tabletu. Każdy z osobna trzeba kupić za niemałą kwotę.
Nieco gorzej jest z działaniem przeglądarki internetowej. Niestety ja także będę musiał wytknąć Safari brak obsługi technologii Flash. Wszelkie animacje, by móc być wyświetlane na ekranie urządzenia, muszą być wykonane w coraz popularniejszej technologii HTML5. Brak obsługi technologii Adobe Flash jest już przesądzony. Kilka dni temu Steve Jobs oficjalnie poinformował, że nie zostanie ona nigdy wdrożona do iPhona i iPada. W telefonie brak Flasha mnie zbytnio nie bolał. Natomiast iPad to urządzenie, które aspiruje na miejsce pomiędzy smartfonem a laptopem. Tylko, jeżeli ja nie mogę napisać wiadomości w serwisie internetowym, którego edytor został wykonany we Flashu, to iPad, jako narzędzie mobilnej pracy, jest dla mnie skreślony. Chociaż samo przeglądanie stron internetowych przez przeglądarkę Safarii to czysta przyjemność na tak dużym i wyraźnym ekranie.
Inne braki i problemy
Wspomnieliśmy już o niemal nieznanym standardzie microSIM, którego wymaga iPad 3G do korzystania z sieci UMTS. Wskazaliśmy także na problem braku Flasha i o zostających odciskach na szybie. Kolejnym poważnym mankamentem urządzenia jest brak zwykłego złącza USB, dzięki któremu moglibyśmy podłączyć do niego dysk przenośny czy kamerę internetową, która na pewno by się przydała podczas wideokonferencji na Skypie. Użytkownicy narzekają głównie na kiepską antenę WiFi lub całkowitą niemożność połączenia się z bezprzewodową siecią. Faktycznie po wyjściu z domu iPad automatycznie rozłącza się z moją siecią WLAN, mimo że niejeden telefon widzi ją nawet, gdy już wsiądę do samochodu przed domem. Dla mnie jednak najpoważniejszą wadą jest waga tabletu. Urządzenia nie da się dłuższą chwilę trzymać jedną ręką i wklepywać drugą tekst. Jest zdecydowanie za ciężki.
W PIGUŁCE
Apple iPad:
- Ekran IPS 9,7” 1024 x 768 px
- System iPhone OS
- Pamięć 16, 32 lub 64 GB
- Procesor Apple A4 1 GHz
- RAM 512 Mb
Wady:
- Spora waga
- Wysoka cena
- Brak Adobe Flash
- Brak portu USB
- Złącze kart microSIM
Zalety:
- Prostota obsługi
- Wydajna bateria
- Rosnąca baza aplikacji
- Świetny ekran
WERDYKT
iPad to nie urządzenie dla każdego. Naprawdę przed zakupem trzeba się poważnie zastanowić, czy znajdziemy dla niego praktyczne zastosowanie. Osobiście już po kilku dniach tablet był używany przeze mnie coraz mniej. Pobawiłem się nim, pograłem w ciekawe gry, jednak nie wyobrażam sobie dotychczas praktycznego zastosowania go w życiu codziennym. Używanie go jako mobilnego organizera z racji rozmiarów i wagi odpada. Wolę do tego używać iPhone’a. Za to iPad idealnie nadaje się jako cyfrowa ramka do zdjęć. Świetnie zabija czas, dzięki niezłym grom. Ale to wszystko. Jak za tą cenę to zdecydowanie za mało, szczególnie dla polskiego klienta, który póki urządzenie nie trafi oficjalnie do naszego kraju, nie może nawet pobierać aplikacji ze sklepu i korzystać z całej reszty usług iTunes.
autor: Michał Gruszka
test ukazał się w magazynie Mobility








