
Gościem rubryki „Skazani na Sukces”jest Jacek Chmielewski, prezes zarządu Digital Media Service.- Praca przynosi Ci więcej satysfakcji czy stresów?
- Praca w DMS jest dla mnie wyzwaniem. Oczywiście nie omijają mnie stresy, ale zdecydowanie bardziej pamiętam powiedzenia niż porażki. Ponadto w pracy firmy świadczącej usługi bardzo często dochodzi do kontaktów z klientem. Najbardziej podobają mi się niektóre opisy usterek przysyłane przez Klientów. Ich wybór znajdą Państwo poniżej. Być może umieścimy je na naszej witrynie w internecie. To naprawdę niezła zabawa!
• „Czy matka może być schowana za szafą?” (chodzi o stację bazową do telefonu DECT)
• „Bateria mi spuchła“
• „Słyszę elektroniczny pisk dwa razy miesiącu“
• „Jak to gwarancja się skończyła – a my ze szwagrem ciężkie miliony płacim!“
• Z reklamacji dotyczącej odmowy naprawy gwarancyjnej z powodu śladów wilgoci i korozji w telefonie „… no chyba, że weźmiemy pod uwagę wilgoć zawartą w wydychanym powietrzu, pod warunkiem, że dany człowiek żyje“
Nie od razu zostałeś prezesem DMS. Jak zatem przebiegała Twoja kariera zawodowa?
- Pracę zawodową rozpocząłem w 1988 roku. Moje życie zawodowe od początku było związane z elektroniką – pracowałem w nieistniejącym już dziś Zakładzie Telewizyjnego Sprzętu Profesjonalnego. Wtedy w warunkach późnego PRL „profesjonalizm“ oznaczał kamery z przetwarzaniem obrazu lampą analizującą „Vidicon“, wyposażenie wozów transmisyjnych dla TV, monitory CRT (czarno – białe) itd. To wprost niewiarygodne jak wiele zmieniło się w tej branży w ciągu 15 lat. To po prostu cała epoka!
Jak długo „siedzisz“ w branży GSM?
– Ukończyłem Wyższą Szkołę Działalności Gospodarczej w Warszawie. Z branżą telekomunikacyjną związany jestem od 1997 roku, gdy zacząłem pracować w firmie świadczącej usługi przywoławcze „Elite Paging“. Swoją drogą, jestem ciekawy, czy ktoś pamięta dziś co to był „pager“? Byłem odpowiedzialny za logistykę i kontakty z dostawcami z USA, Dalekiego Wschodu i Europy. Tam też zetknąłem się z rynkiem akcesoriów do telefonów komórkowych. Na wiosnę 1998 roku podjąłem pracę w firmie JKD electronic equipment service Sp. z o.o. jako
z-ca dyrektora ds. importu, eksportu i gospodarki magazynowej. Firma świadczyła usługi serwisowe w zakresie sprzętu GSM, car audio i innych. Byłem odpowiedzialny za całokształt spraw związanych z logistyką. Niestety w maju br udziałowcy niemieccy postanowili zakończyć działalność w Polsce, co de facto oznaczało likwidację spółki JKD.
Dlatego powołałeś do życia DMS?
- Powstały pytania: co robić, jak zapewnić ciągłość doświadczeń i „know how“ w zakresie serwisu urządzeń telekomunikacyjnych i car audio, jak utrzymać miejsca pracy dla pracowników? Odpowiedzią na te pytania było powołanie do życia spółki Digital Media Service. Firma, w 100 proc., ma polski kapitał. Przejęła większość kontraktów firmy JKD i nadal wykonuje usługi autoryzowanego serwisu naprawczego telefak-sów, telefonów DECT, GSM oraz sprzętu car-audio. Zgromadzenie wspólników powołało mnie na stanowisko prezesa zarządu. Zajmuję się całokształtem zagadnień związanych z funkcjonowaniem firmy. Doświadczenie oraz skomplikowana sytuacja rynkowa uczą, że dobrze i szybko wykonać usługę to warunek konieczny acz niewystarczający do osiągnięcia sukcesu. Należy jeszcze przekonać Klientów, że jest się dobrym. I to właśnie robimy wspólnie z zarządem i wszystkimi zatrudnionymi w naszej firmie.
Jaką drogą pójdzie DMS? Czy wyznaczyłeś firmie konkretne cele?
- Misją firmy Digital Media Service jest dostarczanie swoim Klientom usług serwisowych najwyższej jakości w jak najkrótszym czasie. Rzecz jasna do dyspozycji Klientów stoi doświadczona i przeszkolona kadra techniczna, najwyższej klasy sprzęt techniczno – diagnostyczny, zaplecze logistyczne oraz Pion Obsługi Klienta. Każdy klient może sprawdzić status naprawy na naszej witrynie internetowej, a średni czas naprawy urządzenia to 1,2 dnia. Wkrótce podpiszemy nowy kontrakt na obsługę urządzeń biurowych. Mój cel to doprowadzić firmę Digital Media Service, z pomocą wszystkich pracowników, do rozkwitu świadcząc usługi dla nowych partnerów, wciąż poprawiając jakość usług dla partnerów już z nami współpracujących, zwiększając obroty i zatrudnienie. Sądzę, że z powodzeniem zaistniejemy na wspólnym rynku europejskim po przystąpieniu naszego kraju do Wspólnoty.
Koniec rozmów o firmie! Jakie masz zainteresowania?
- Moje zainteresowanie są dosyć rozległe, jednak na pierwszym miejscu wymieniłbym muzykę, zwłaszcza rockową, również z ciężkimi jej odmianami. Muzyką interesuję się czynnie, ponieważ sam gram na gitarze elektrycznej i klasycznej. Bardzo często uczestniczę w koncertach odbywających się w Polsce i nie tylko, np. The Rolling Stones w Pradze w 1995 r. Ku rozpaczy żony wydaję również dużo pieniędzy na płyty. Moja kolekcja liczy ok. 300 tytułów. Interesuję się również fotografią cyfrową, tradycyjną i oczywiście nowymi technologiami z mnóstwem gadżetów. Jestem wielkim fanem polskich komedii – zwłaszcza „Misia“ St. Barei. Większość dialogów znam na pamięć.
Co chciałbyś osiągnąć w życiu?
- Mam rodzinę – jestem ojcem ośmiomiesięcznej, przeuroczej córeczki. Chciałbym, aby moja córka w przyszłości była dumna ze swego ojca! Zdecydowanie rodzinę w swoim życiu stawiam na pierwszym miejscu. Aspekty materialne, aczkolwiek ważne, mają znaczenie drugorzędne.
Twoje credo życiowe…
- Moje credo to maksyma, której trawestacje można odnaleźć w wielu filozofiach i religiach – staram się postępować wobec innych tak, jak chciałbym, aby inni postępowali wobec mnie. Ta zasada ma zastosowanie zarówno w biznesie jak i we wszystkich innych aspektach życia.
Z Jackiem Chmielewskim rozmawiał
Tomasz Cieślak









To chyba jakies kpiny, od 1 i 1/2 miesiąca czekam na naprawę faxu. O wspomnianych 1-2 dni naprawy nie ma co marzyć. Brakuje jakiejś części, którą sprowadzają już ponad miesiąc. Do tego wszystkiego nie sposób sie dodzwonić do tej wykwalifikowanej kadry, której tak zależny na jakości i szybkości obsługi bo po prostu NIE ODBIERAJĄ TELEFONÓW. Firma może jest świetna, ale tylko w głowie Pana prezesa.
Charakteryzuje sie tym, ze na skladzie ksiegarza sortymentowego sa ksiazki wielu wydawcow, nierzadko wziete w lombard. obecnie niespelna kazda ksiegarnia ma zasady moralne sortymentowej (procz ksiegarni wydawnictw). W relacje od momentu formy pracy rozroznia sie: lombard (zakup ksiazek z prawem zwrotu), ksiegarstwo antykwaryczne (sprzedaz ksiazki dawnej tudziez wyczerpanej), rozprowadzanie prasy (bezposrednie rozprowadzania ksiazek w srodowiskach oddalonych od chwili ksiegarn).